26 kwi 2011

Beauty spring

Po dłuuuugiej przerwie postanawiam wziąć się za blogowanie :) Przedstawię Wam dzisiaj moje cztery ulubione kosmetyki a za jakiś czas zobaczycie PearlHeroin kompletnie odmienione!
Zamierzam dodawać dużego posta co miesiąc, takie uaktualnienie wszystkiego, trochę stylizacji, trochę trendów i urody :) Tymczasem zapraszam do zapoznania się z dzisiejszym postem i mam nadzieję, że wpadniecie niebawem!



1. Ogórkowy tonik Ziaja (5 zł/200 ml). Odświeża skórę, używam go po kilka razy dziennie, dlatego w zastraszającym tempie się kończy i muszę sięgać po nowy :) Jest delikatny (nie podrażnia mnie, a mam alergiczną skórę) i lekki, w ogóle nie czuje się go na twarzy :)
2. Płyn do demakijażu oczu De-makijaż nawilżający Ziaja (ok 5 zł/120 ml). Powiem jedno: DOSKONAŁY :) Próbowałam naprawdę wielu płynów do zmywania makijażu, żaden jednak nie jest tak skuteczny i leciutki jak właśnie ten. Za pierwszym pociągnięciem zmywa całe oko, a co więcej- odświeża spojrzenie.
3. Maseczka nawilżająco- odświeżająca 3 minuty Yves Rocher (21 zł/50 ml). Używa się jej raz na 2 dni, a efekt swieżej skóry utrzymuje się naprawdę długo.
4. Perfumy Laugh with me Lee Lee Benefit (180 zł/30 ml w perfumeriach Sephora). Naprawdę uwielbiam ten świeży (użyłam tego słowa już 1975175 razy), dziewczęcy zapach. Jak informuje producent jest to  kompozycja kwiatowo-drzewna, radośnie niewinna z nutami takimi, jak czarne porzeczki, melon, cytrusy, fiołek, lilia, jaśmin, bursztyn i sandałowiec. Dodatkowo to prześliczne retro opakowanie, mmm :)

17 wrz 2010

Still a black snow is falling down...

  Zastanawiając się nad genezą tego, co naprawdę lubię nosić doszłam do wniosku, że moim "mundurkiem" stały się długie bluzki lub tuniki z legginsami (lub jegginsami, które uwielbiam ;)). W takich zestawach czuję się najpewniej. Są wygodne i dodają mi pewności siebie, ponieważ zasłaniają te partie ciała, z których jestem niezadowolona (uda...).
  Lubię minimalizm, proste i niekrzykliwe ubrania. Ostatnio jednak coraz większą uwagę zwracam na dodatki. Biżuterię, torby... Do chodzenia w ciekawych butach jakoś nie mogę się przekonać (a chciałabym), podstawą są wygodne tenisówki i baleriny.
  Dzisiaj kolejna piosenka z repertuaru Kumki Olik, od której prawdopodobnie jestem uzależniona. Tak skutecznie poprawia mi humor ;) Posłuchajcie.

  Giving some thought to the genesis of what really I like to wear I state that my uniform are long shirts or tunics with leggins (or jeggins which I love ;)). In such clothes I'm feeling most self-confident. They're comfortable and they're giving me self-confidence because they're covering my thighs.
  I like minimalism and simple clothes. But lately I keep an eyes on accessories. Jewellery and bags... But I can't take to wearing interesting shoes (I would like). I like comfortable plimsolls and ballerinas.
  Listen to next song from Kumka Olik which is cheering me up ;) Tylko czarny śnieg.








T-shirt: h&m
Bracelet: h&m
Bag: reserved

Jestem taka słaba w angielskim! Muszę nad tym popracować, ten tekst powyżej jest niezrozumiały dla mnie, a co dopiero dla osób, które nie wiedzą, co chciałam przekazać ;) Przepraszam, wciąż nad tym pracuję.

Sorry for my English...

12 wrz 2010

Before the change.

  Hej, jak pewnie zauważyliście postanowiłam zmienić nieco wygląd bloga. Niedługo zacznę bardzo dbać o PearlHeroin, obiecuję. Postanowiłam wziąć się choć za jedną rzecz w moim życiu na poważnie i na początek będzie to ten blog.
  Wczoraj byłam na koncercie Kumki Olik. Bardzo fajny, alternatywny zespół, ale muszę się przyznać, że poznałam go dopiero wczoraj ;) Posłuchajcie.

  Hi, how you can see I decided to change the appearance of my blog. Soon I will start very much caring for PearlHeroin, I promise. I decided to take at least one thing seriously in my life.
  Yesterday I was at the Kumka Olik concert. Very cool, alternative band but I must admit that I got to know them yesterday :) Listen.

2 wrz 2010

Bye bye holidays...

Witajcie po wakacjach :) Przykro to mówić i słyszeć, ale fakt faktem właśnie rozpoczął się nowy rok szkolny. Aby o tym zapomnieć powspominam sobie moją niedawno zakończoną podróż do Grecji. (Postanowiłam nie tłumaczyć na razie postów na język angielski, ponieważ nie ma to najmniejszego sensu zważając na odwiedzających. Którym dziękuję za te kilka komentarzy, na które po opublikowaniu odpowiem).

Tak więc byłam na półwyspie Chalcydyckim, na "palcu*" Sithonia, w miejscowości Kalamitsi. To bardzo malownicze miejsce, dlatego postanowiłam stanąć na wysokości zadania i zrobić panoramiczne zdjęcie tego "palca". Co udało mi się po wejściu na niemałą skałę ;)


No a teraz zdjęcia z naszej plaży, campingu i bajecznej drogi, którą jechało się do pobliskiego miasteczka Sarti na zakupy.










Tak dla jasności- tutaj suszą się macki ośmiornicy :)


Powiem Wam, że bardzo polubiłam sporty wodne. Wakesurfing, jazdę na nartach wodnych....
Mam kilka zdjęć jak sobie sunę po wodzie z miną niewolnika, ale postanowiłam oszczędzić Wam oglądania ich :)

W następnym poście pokażę jeszcze kilka zdjęć z wycieczek do Tessalonik oraz Atos, a także rzeczy, które kupiłam sobie w Helladzie.

* Półwysep Chalcydycki Chaikidiki składa się z trzech wysuniętych półwyspów. Jeden z nich to Kassandra, drugi Sithonia, a trzeci to rozsławiony dzięki wielkim, starym klasztorom i posiadający własną tożsamość państwową- Atos.